Już będąc w ciąży wiedziałam, że czeka mnie długa droga żeby zgubić zbędne kilogramy. Przed ciążą prowadziłam bardzo aktywny tryb życia. Przede wszystkim pracowałam jako kelnerka, praca na nogach nie raz po 12h 3dni z rzędu. Wtedy nie myślałam o ćwiczeniach miałam wystarczająco dużo ruchu no i też nie miałam nadprogramowych kilogramów.
Nigdy nie miałam idealnej sylwetki aczkolwiek brzuszek zawsze miałam płaski ale moja zmorą były i są uda.
Teraz patrząc w lustro widzę, że czeka mnie długa droga by wrócić do figury sprzed ciąży.Co więcej chce wyglądać jeszcze lepiej niż przed ciąża. Warto sobie postawić cel bo wiemy bynajmniej do czego dążymy. Nie mam jakiś ścisłych reguł ze waga ma byc taka centymetrów tyle. Po prostu chce zobaczyć efekt swojej maksymalnej pracy.
Czasami nie jest łatwo. Bywają dni ze usypiając swojego szkraba zasypiam razem z nią i wtedy jest meeega leń i po prostu nie chce się ćwiczyć. Mam jednak zasadę kiedy pojawiają się takie dni trening musi odbyć się tym bardziej i daje czadu. Najgorzej też jest kiedy staję na waga a ta nawet niedrganie albo centymetry stoją jak zaklęte mimo ciężkiej pracy. Wiem, że na efekty trzeba poczekać i wiem, że będzie warto.
To moje dotychczasowe osiągniecie. Efekt 5 tygodni.
W niedzielę robię pomiary i sprawdzam wagę więc podam też ile mnie ubyło.
Jutro natomiast opisze jak do tego doszłam- czyli co ćwiczę, a w kolejnych postach coś na temat odżywiania.
Małymi kroczkami dążę do celu. Motywacje mam, chęci są,determinacja ogromna oby tak dalej. To moje małe marzenie-zobaczyć siebie w nowej odsłonie. Marzenia są po to by je spełniać więc do dzieła. Ruszaj i TY swój tyłek z kanapy i zmień coś w swoim życiu. Zacznij tylko raz, a później to już z górki. A gdy zobaczysz jak pierwszy kilogram ucieka będziesz chciała więcej i więcej stanie się to Twoim uzależnieniem. Pamiętaj chcieć to znaczy móc.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz