sobota, 10 października 2015

W walce o swoje marzenia

                                  Moja przygoda z ćwiczeniami rozpoczęła się 24.08.2015r. Nie miałam dużego problemu żeby zacząć ćwiczyć wręcz przeciwnie, odliczałam dni do końca połogu, kiedy to będę mogła  wskoczyć w strój sportowy. 
W ciąży ruch ograniczyłam do minimum,wręcz przeleżałam 8 miesięcy. Miałam jakieś bóle podczas chodzenia, 20 min.spaceru to był wyczyn. Mimo tego, że jadłam zdrowo kilogramy jak głupie przybywały. Mogłam się tego spodziewać, brak jakiejkolwiek aktywności niczego dobrego nie przyniesie.
 Przede wszystkim robię to dla siebie. Miałam motywacje od samego początku. Kopa dodała mi koleżanka która-miesiąc po porodzie-swierdziła że sporo mnie przybyło i będę miała co zrzucać. Troszkę mnie to zirytowało zwłaszcza ze tak naprawdę dużo nie przytyłam. Wiadomo po ciążowy brzuszek troszkę tyłek, Ciekawe jak Ona będzie wyglądała po porodzie. Drażnią mnie takie osoby, które myślą że po ciąży wygląda sie jak milion dolarów. Hola hola dajmy sobie czas brzuch rośnie 9 miesięcy w ciągu 1 miesiąca nie zniknie. Oczywiście są kobiety u których brzuch znika zaraz po porodzie, eh tylko takim pozazdrościć.
Niestety życie nie każdego rozpieszcza i czasami trzeba ciężko zapracować na swój wymarzony wygląd.
Moja walka trwa już prawie 6 tyg. Przez 4 tyg ćwiczyłam głównie ze sportsmama (powrot do figury sprzed ciąży). Oj pierwsze dni były mega ciężkie. 8 miesięcy przeleżanych zrobiło swoje, zero kondycji. Z każdym dniem miałam coraz więcej siły i coś dorzucałam. Cwiczyłam 6 razy w tygodniu. 
Na tygodniu robiłam sporsmame plus Mel b, Gacka -troche na nogi, brzuch, cardio a w weekendy E.Chodakowska. Zaczęłam nawet metamorfozę E.Ch.21 dni ale strasznie obciążył mi ten trening kolana. Musiałam odbić i je wykurować,unikając przysiadów itp.Przed tym treningiem robiłam wyzwanie na pośladki myśle że ok.3tyg ćwiczyłam i zauważyłam że mi się podniósł tyłek ale jeszcze dłuuuuga droga do ideału.
 Po 4tygodniach efekt nie był jakiś powalający. Waga w pewnym momencie stanęła. Musiałam skupić się na posiłkach, bo czułam że coś tutaj jest nie tak. Oczywiście od samego początku starałam sie jeść zdrowo, jednak  problem tkwił w tym że jadłam ZA MAŁO. Nigdy nie myślałam, że jedząc mniej możemy sobie zaszkodzić. W kolejnym poście opiszę szczegółowo jak obliczyć swoje zapotrzebowanie i ogólnie o mojej diecie.
Wracając do ćwiczeń. Po 4 tygodniach zmieniłam treningi i 95% były to treningi cardio. Głównie z YT Fitnessblender. Nie chce robić typowych brzuszków czy ćwiczeń na nogi gdyż zależy mi aby maksymalnie spalić tkankę tłuszczową a później zacząć rzeźbić. Od 3dni znowu zmieniłam swój harmonogram i ćwiczę 3-1-3. 3dni ćwiczę 1 dzień wolny. Pierwszy dzień jest to trening całego ciała minimum 45min. Drugi dzień jes to czyste cardio. Trzeci dzien to trening połączony cardio i abs. Od jutra dorzucam mel b pośladki i wew.str.ud.
Myśle że bedę to robiła 1 i 3 dnia. Miałam ochotę zacząć przysiady ale czuję, że moje kolana nie są jeszcze gotowe. Myślę ze miesiąc potrwa taki trening zobaczę jakie będą efekty.
Mam nadzieję, że moje małe osiągnięcia staną się dla Ciebie inspiracja i motywacją. Dołącz do mnie a obiecuje,że i Twoje życie zacznie się zmieniać na lepsze :)

piątek, 9 października 2015

Małymi kroczkami do celu



Już będąc w ciąży wiedziałam, że czeka mnie długa droga żeby zgubić zbędne kilogramy. Przed ciążą prowadziłam bardzo aktywny tryb życia. Przede wszystkim pracowałam jako kelnerka, praca na nogach nie raz po 12h 3dni z rzędu. Wtedy nie myślałam o ćwiczeniach miałam wystarczająco dużo ruchu no i też nie miałam nadprogramowych kilogramów. 
Nigdy nie miałam idealnej sylwetki aczkolwiek brzuszek zawsze miałam płaski ale moja zmorą były i są uda. 
Teraz patrząc w lustro widzę, że czeka mnie długa droga by wrócić do figury sprzed ciąży.Co więcej chce wyglądać jeszcze lepiej niż przed ciąża. Warto sobie postawić cel bo wiemy bynajmniej do czego dążymy. Nie mam jakiś ścisłych reguł ze waga ma byc taka centymetrów tyle. Po prostu chce zobaczyć efekt swojej maksymalnej pracy.
Czasami nie jest łatwo. Bywają dni ze usypiając swojego szkraba zasypiam razem z nią i wtedy jest meeega leń i po prostu nie chce się ćwiczyć. Mam jednak zasadę kiedy pojawiają się takie dni trening musi odbyć się tym bardziej i daje czadu. Najgorzej też jest kiedy staję na waga a ta nawet niedrganie albo centymetry stoją jak zaklęte mimo ciężkiej pracy. Wiem, że na efekty trzeba poczekać i wiem, że będzie warto.


To moje dotychczasowe osiągniecie. Efekt 5 tygodni.
W niedzielę robię pomiary i sprawdzam wagę więc podam też ile mnie ubyło.
Jutro natomiast opisze jak do tego doszłam- czyli co ćwiczę, a w kolejnych postach coś na temat odżywiania.





Małymi kroczkami dążę do celu. Motywacje mam, chęci są,determinacja ogromna oby tak dalej. To moje małe marzenie-zobaczyć siebie w nowej odsłonie. Marzenia są po to by je spełniać więc do dzieła. Ruszaj i TY swój tyłek z kanapy i zmień coś w swoim życiu. Zacznij tylko raz, a później to już z górki. A gdy zobaczysz jak pierwszy kilogram ucieka będziesz chciała więcej i więcej stanie się to Twoim uzależnieniem. Pamiętaj chcieć to znaczy móc.

czwartek, 8 października 2015

MIŁOŚĆ BEZ GRANIC



Na moment obecny sport jest dla mnie bardzo ważny. Daje mi pewność siebie,wiare na lepsze jutro a przede wszystkim po całym dniu mam chwilę tylko dla siebie. Podzielę sie z Wami moim doświadczeniem jak udało mi się zgubić parę po ciążowych kilogramów. Niestety nie jest ich za dużo ale to dopiero początek mojej drogi i mam nadzieje że przejdziemy przez to razem. W kolejnych postach opiszę i pokaże Wam moje dotychczasowe osiągnięcia.
 Jak wspomniałam sport jest dla mnie ważny jednak nie najważniejszy. Ponad wszystko kocham swoją córeczkę Amelkę i cały swój czas poświęcam na jej wychowaniu.
W ciąży przeczytałam chyba z 50 gazet żeby się dobrze przygotować na ten nowy rozdział w życiu. Jednak życie piszę swój scenariusz i tak naprawdę nie da się do tego przygotować. Przy małym dziecku czas leci jak szalony i czasami są momenty kiedy nie masz czasu na myślenie po prostu trzeba działać.
To dopiero nasze początki -za tydzień Amelka skończy 3 miesiące także wszystko jeszcze przed nami. Jednak w ciągu tych 3 miesięcy pojawiały się setki pytań - a czy dobrze robię to, a czy ten produkt jest najlepsze...?itd. Pytań było mnóstwo ale i odpowiedzi jeszcze więcej. Nie oszukujmy sie w dzisiejszych czasach kiedy jesteśmy bombardowani mediami z każdej strony można zwariować a dodać do tego rodzinę to ból głowy murowany. Mam nadzieje że moje,chociaż niewielkie,doświadczenie pomoże młodym mamom znaleźć odpowiedzi na niektóre pytania.
Macierzyństwo to piękny okres ale bywają chwilę kiedy mam ochotę wyjść i trzasnąć drzwiami. Jednak kiedy widzę jak się do mnie uśmiecha wszystko co złe idzie w niepamięć. Jeden jej uśmiech jest lekarstwem na całe zło. Jestem matką ale i żoną. Myślałam, że wiem już co znaczy kochać bezgranicznie,ale się myliłam. Miłość jaką obdarzyłam swoja córkę jest ponad wszystko nie da sie opisać tego słowami Tylko matka wie jaka to jest miłość.